niedziela, 25 października 2015

Masło czy margaryna? Czy ten dylemat jeszcze istnieje?


Ten dylemat nigdy dla mnie nie istniał. Wychowałam się na maśle, które niekiedy sama robiłam. 

UBIJANIE MASŁA W MOIM DOMU
Doskonale pamiętam, że jako dziecko byłam "zmuszana" do ubijania śmietany w kanie za pomocą drewnianego "kijka" z okrągłą deseczką mającą dziurki. Babcia i mama zawsze mi wtedy mówiły, że muszę mięć udział w robieniu masła,aby móc je zjeść :) Na szczęście ten obowiązek nie trwał długo, ponieważ później, w moim domu masło powstawało przy użyciu mieszadła do farb przymocowanego do wiertarki (oczywiście zakupionego tylko do ubijania masła ;) Cały proces skrócił się, więc i nie wymagał już tyle siły. 
Do dziś pamiętam smak domowego masła. Ehhhhh... obecnie bardzo rzadko udaje mi się takie zjeść, co nie zmienia faktu, że i tak uwielbiam sklepowe masło. I chyba to właśnie przez nie mam największy problem z rzuceniem chleba. 

masło i margaryna


HISTORIA MARGARYNY
Być może nie byłoby margaryny, gdyby nie francuski cesarz Napoleon III, który nakazał rozpisać konkurs na substytut masła, za co przewidziana była nagroda w wysokości 100 tysięcy franków w złocie. Pragnienie cesarza nie wzięło się jednak znikąd. Potrzebował on taniego, łatwego w przechowywaniu tłuszczu, który zaspokoił by podniebienia żołnierzy i biedniejszych warstw społeczeństwa francuskiego.
Konkurs wygrał  Hippolyte Mège-Mouriès, francuski chemik. Pierwsza margaryna była wytworzona nie z tłuszczu roślinnego jak obecnie, lecz z łoju wołowego, który rozdzielano na frakcje w procesie krystalizacji, a następnie przeprowadzano w emulsję z wodą i mlekiem. Trudne, prawda? Proces wyrobu masła jest znacznie prostszy! (śmietana 30 lub 36% + mikser/ubijaczka/wiertarka przy większej ilości + siła mięśni/włącz urządzenie).
Skład margaryny ulegał stopniowym modyfikacjom. W XX wieku margaryna była już utwardzonym tłuszczem roślinnym, który przebojem wdarł się na stoły. Margarynę chwalili lekarze, reklamowali ją celebryci. Zdrowsza, tańsza i zawsze da się rozsmarować! Doskonale pamiętam reklamę Kamy, po której chciałam choć raz spróbować tego cudu w plastikowym pudełku ze sklepu.


I jeszcze jedna, w której margaryna jest traktowana jako profilaktyka cholesterolowa. 


CZY MARGARYNA WOGÓLE MOŻE BYĆ ZDROWA?
Nie wiem. Ale właśnie jestem w trakcie porównywania składów tanich i drogich tłuszczów do smarowani. W niedługiej przyszłości opublikuje wyniki moich mini badań ;)
Generalnie mówi się, że jeśli zjadasz wiele tłuszczów zwierzęcych (kiełbasy, kotleciki, kaszanki, itp.) to lepiej już darować sobie masło i posmarować margaryną. 
Jeśli jesteś weganem sprawa jest jasna :) 
A jeśli jesteś kobietą w ciąży, karmiącą lub nie wiesz czym powinnaś smarować chleb swojemu dziecku do 3 roku życia to zdecydowanie powinnaś wybrać masło. 

A jeśli trzeba już wybrać margarynę?
Dla mnie sprawa jest jasne. Wygrywa masło pod każdym kątem. Nie wykluczam jednak, że kiedyś z nieznanych mi w tym momencie przyczyn będę musiała wybrać margarynę. Co wtedy zrobię?:

1. Sprawdzę skład. Będę unikać soli(jak jest sól to wtedy w reklamie mówią, że jest to margaryna z dodatkiem masła), emulgatorów, sorbinianu sodu, sztucznych aromatów i barwników.

2. Będę zwracać uwagę na kaloryczność. Jak już chemia to niech chociaż ma mniej kalorii niż masło, czyli poniżej 735 kcal na 100 g. 

3. Zwrócę uwagę na cenę. Nie wybiorę margaryny, która nawet nie nazywa się margaryną, tylko roślinnym tłuszczem do smarowania, ale nie zapłacę też 50 zł za 1 kg. 

Dla mnie oczywiście wygrywa masło. Podobnie chyba myślą inni Polacy, ponieważ jego spożycie jest najwyższe od lat, tym samym margaryna odchodzi w zapomnienie. Znowu staje się synonimem biednego substytutu, zupełnie jak za czasów cesarza Napoleona III. 

Czas na kanapkę z masłem!
Pozdrawiam! 





niedziela, 18 października 2015

Dwa skuteczne środki na łysienie androgenowe

Hej.

Ostatnio pisałam Wam o moim łysieniu androgenowym [klik] oraz pokazałam 4 moim zdaniem najlepsze suplementy na włosy [klik]. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o 2 środkach, które miały chyba największy wpływ na zaprzestanie wypadania włosów i spowodowały, że nowe włosy odrosły.

Są to środki skuteczne. Tyle z całą pewnością mogę powiedzieć. Jednak jeśli ktokolwiek chce ich używać musi być pewny, że jego wypadanie włosów jest związane z łysieniem androgenowym. W innym wypadku nawet nie ma mowy, żeby spróbować je stosować, ponieważ mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

LOXON 2%
Łysienie androgenowe


Ten środek tak mocno dziś reklamowany, kiedyś uratował moje włosy. Dowiedziałam się o nim na jednym z internetowych forów. Zakupiłam go od razu, jednak z zastosowaniem zwlekałam kilka miesięcy. Wystraszyłam się informacji, o skutkach ubocznych, do których należało wypadanie włosów (!). Poza tym przeczytałam wiele komentarzy o nieprzyjemnych dolegliwościach, takich jak np.: wzmocnienie się włosów poza rejonem głowy (nogi, pachy, bikini), pojawienie się wąsika, łupieżu, swędzenie skóry. Masa negatywnych recenzji mówiła też o braku skuteczności. 


Jak było u mnie? U mnie Loxon 2% zadziałał. Włosy przestały wypadać i odrosły - ale trzeba było czasu tj. miesięcy, a nie tygodni czy dni, jak niektórzy oczekują. 
Wystąpiły również skutki uboczne na początku stosowania. Był to łupież i swędzenie głowy. Pomógł Nizoral, później skóra się przyzwyczaiła. 

Stosowanie Loxonu 2% wymaga dużej systematyczności. Ja używam go dwa razy dziennie. Środek powinien wystarczyć na miesiąc, u mnie się to nie sprawdza. Jedno opakowanie mam na 2 - 3 tygodnie. 

Przerwy w stosowaniu są jak najbardziej wskazane. Średnio używam preparatu 3 miesiące i robię miesiąc przerwy. Starałam się go już odstawić całkowicie, niestety po roku musiałam do niego powrócić - zaczęło się wypadanie włosów. 

Cena: zdecydowanie trzeba szukać tańszych aptek lub korzystać z internetowych, ponieważ cena Loxonu waha się między 19 a 30 zł. To spora różnica. 

PILOXIDIL 2% 


Piloxidil 2% ma identyczny skład jak Loxon 2%. Ten drugi po raz pierwszy zakupiłam z powodu braku Loxonu 2% i... ceny. W aptece internetowej kosztował 10 zł, czyli trzy razy mniej niż Loxon kupiony przez mnie w aptece stacjonarnej. 

Czy działa tak samo jak Loxon 2%? Nie wiem. Jestem jeszcze w trakcie testowania, ale wszystko wskazuje, że tak. 

Cena: od 10 do 30 zł, w zależności od apteki. (Ja kupiłam go w aptece internetowej Gemini.pl). 

Dlaczego stosuje preparaty 2%?
Ponieważ działają, są tańsze niż 5% i nie potrzeba na nie recepty. 

Mam nadzieje, że choć trochę pomogłam osobom, które borykają się z problemem wypadania włosów.

Pozdrawiam! 

wtorek, 13 października 2015

4 najlepsze suplementy na włosy

Hej!
Wybieram to co naturalne! Łatwo powiedzieć, kiedy włosy nie wypadają garściami. Zdanie można szybki zmienić wyciągając z odpływu prysznica, po każdym myciu głowy, kłębek włosów wielkości piłki tenisowej. I wtedy trzeba się sztucznie wspomagać. 
W czasie, kiedy muszę nadrabiać straty włosów w szybkim tempie korzystam z suplementów. Oczywiście nie ze wszystkich na raz i nie na okrągło.  Nie mniej jednak przez te kilka lat wypróbowałam co nieco i wytypowałam swoje najlepsze suplementy na włosy. 

NR 4
TRAN
Suplementy diety - tran

Uniwersalny suplement diety - tran. Zawiera witaminę A i D, a przede wszystkim kwasy Omega - 3, które wpływają korzystnie na kondycje i zdrowie skóry oraz włosów. Ja tran przyjmuje dość regularnie, jako środek mający przede wszystkim poprawiać moją odporność. Choć szczerze się przyznam, że największe wrażenie zrobił na mnie, gdy odkryłam, że to najprawdopodobniej on jest pogromcą mojego cellulitu (!). 
Niestety (a może stety) opakowanie widoczne na zdjęciu będzie moim ostatnim. Po obejrzeniu filmu dokumentalnego obrazującego, w jaki sposób powstaje tran [klik] całkowicie postanawiam z nim zerwać. Za godnego następce uważam tym samym oleje z pierwszego tłoczenia. Na pierwszy ogień pójdzie mój ulubieniec - OLEJ LNIANY. 
A wracając jeszcze do tranu. Obecnie mam produkt marki GAL - jeden z najtańszych dostępnych na rynku. 

NR 3
DROŻDŻE PIWOWARSKIE 
suplement diety drożdże


Jest to dla mnie suplement dość nowy. Do jego zakupu skłonił mnie dodatek pyłku kwiatowego, który może być przydatny w leczeniu alergii, więc ta wersja drożdży wydawała się takim dwa w jednym. Drożdże piwowarskie są skuteczne, widzę po nich poprawę włosów (odrastają!), a to dla mnie najważniejsze. 
Drożdże piwowarskie nie są drogim suplementem. Koszt: ok. 10 - 13 zł. Przeraża mnie natomiast zalecana ilość spożycia. Jest to do 6 do 8 dziennie (2 - 4 tabletki trzy razy dziennie). Jak dla mnie sporo. 

NR 2
BIOTYNA
suplement diety biotyna

Na ten suplement zdecydowałam się ze względu na cenę (jakieś 5 zł w promocji), nie byłam przekonana, że w jakikolwiek sposób zadziała. Brałam 1 tabletkę dziennie przez trzy miesiące, czyli zużyłam trzy opakowania. Nie spodziewałam się, jednak efekty były! Biotynę uważam za bardzo fajny suplement na włosy. Wiem, że na pewno do niej wrócę, tym bardziej, że nie jest droga. Jedno opakowanie starcza na miesiąc i kosztuje ok. 10 - 12 zł, ale szukajcie niższy cen, bo są :)  

NR 1 
REVALID
Revalid kapsułki na włosy


Mój absolutny hit i wybawca. Dzięki niemu włosy odrosły mi i były naprawdę mocne. Revalid nie jest zwykłym suplementem, powiedziałabym, że to prawie lek. Jego efektywność zależy przede wszystkim od dawkowania. W moim najgorszym okresie zażywałam po 12 tabletek, co jest dopuszczalne (na ulotce są wyraźne wskazania, co do tego w jakich sytuacjach zwiększyć dawkę). Później systematycznie zmniejszałam dawkę, by w końcu przerwać na jakiś czas kuracje. 
Revalid kupowany w aptekach stacjonarnych jest bardzo drogi (90 kapsułek kosztuje nawet 75 - 80 zł). Przez internet te same kapsułki można kupić za 19 - 25 zł. Szczególnie polecam tę aptekę [klik], niektóre produkty są tam w obłędnie niskich cenach, większość w zachęcających ;) 

Mam nadzieje, że trochę pomogłam tym, którzy walczą z wypadającymi włosami. I tym, którzy szukają dobrych, skutecznych, a i uniwersalnych suplementów.

POZDRAWIAM!


niedziela, 11 października 2015

Łysienie androgenowe - moja historia

Hej!
Chyba każda z nas miała kiedyś problem z wypadaniem włosów. Problem taki może być mniejszy lub większy, ale zawsze każdą dziewczynę przejmuje. Włosy to nasz atut i powód do dumy. Nie ma też co ukrywać, że znajdują się blisko twarzy, z którą codziennie się przecież pokazujemy i przez to są narażone na zwiększoną uwagę osób trzecich. A jak ci włosy lecą i robią się prześwity to uprzejmi szczerze i nieszczerze ludzie, pytają co to się wydarzyło. Niestety w tym czasie ostatnią rzeczą o jakiej się marzy są rozmowy o włosach właśnie. 

wypadanie włosów

Mi zdarzyło się przeżyć wypadanie bardzo mocne, średnie i słabe. Czas, w którym łysiałam, bo inaczej nie można tego nazwać nauczył mnie dystansu. Zrozumiałam, że włosy nie mogą determinować mojego życia. Spokojnie wybrałam sobie perukę, którą miałam kupić, jak już wyłysieje do tego stopnia, że moje włosy będą super żałosne. Pomyślałam, że w gruncie rzeczy brakuje łysych kobiet w szołbiznesie i ostatecznie będę występować w telewizji śniadaniowej, jako ekspert od włosów/braku włosów/wsparcia/czegokolwiek. A co! Nie ma co się smucić! 

Nie będę ukrywać, że pogodzenie się z tak dużym wypadaniem włosów było dla mnie bardzo trudne. Włosy wypadały mi garściami, do tego były bardzo długie, dlatego kłębki, które z nich tworzyłam po wyciągnięciu ze szczotki były olbrzymie. Pomocy szukałam w internecie. Dotarłam do forum, gdzie radami dzieliły się łyse kobiety. Obraz nędzy, brzydoty i rozpaczy. Z forum dowiedziałam się, że brak włosów powoduje: nerwicę, zmarszczki, rozwód, bezrobocie, brak przyjaciół, zero wyjść z domu, dziwne spojrzenia wszystkich osób na ulicy, szepty współpracowników. A co najgorsze nie ma na wypadanie włosów żadnego leku. 

Odstawiłam internet, poszłam do lekarza. Dostałam diagnozę i zaczęłam brać leki. Sumiennie i regularnie, bez marudzenia i z pełną akceptacją skutków ubocznych (a czasem bolało i szczypało, brzydko wyglądało, źle pachniało, zdarzało mi się mdleć). Zmieniłam też dietę, ale przede wszystkim nastawienie! Włosy w koczek i nie myślę o nich, cieszę się życiem. Po kilku miesiącach stan włosów się poprawił, wiele odrosło, tworząc wokół mojej twarzy radosny sterczący słonecznik (tak to wyglądało). 

Jeśli wypadają Ci włosy i bardzo się tym przejmujesz, to nie czekaj. Idź do lekarza (pierwszego kontaktu, ginekologa. endokrynologa) poproś o skierowanie na badanie krwi - to mogą być hormony lub niedobór żelaza. Może się zdarzyć, że lekarz odmówi. Wtedy jeśli masz fundusze, zrób te badania prywatnie. Myślę, że taki pakiet badań hormonalnych będzie kosztował ok. 200 zł. Bo najgorsze co można zrobić, to szukać porad w internecie. Niestety z tego co pamiętam więcej się tam można zdołować, niż jest to warte. A stres włosom nie pomaga.

Ostatnio przeżywam nawrót wypadania włosów. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zdiagnozowane u mnie łysienie androgenowe, nie jest chorobą wyleczalną. Można ją tylko zaleczać. Ale nie ma co się poddawać, mam włosy prawie do pasa, nawet grube. Jakoś to wypadanie tym razem też ogarnę ;) 

A w następnym poście opisze najlepsze suplementy diety i produkty przeznaczone do walki z łysieniem androgenowym. 

Pozdrawiam!

sobota, 10 października 2015

Tania pielęgnacja ust - Floslek i Sylveco

Nie zawsze dbałam o swoje usta. Często doprowadzałam je do krytycznego stanu godzinami "biegając" po dworze, we wietrze i chłodzie. Ale nauczyłam się! Przyzwyczaiłam się! I teraz kosmetyków do pielęgnacji ust zużywam sporo. A, że wszystkie mają jedną wadę - zostają szybko zjadane - to uważam, że nie powinny być drogie.

Aktualnie mam dwa produkty, oba polskich marek, oba dość tanie.

Wazelina pomarańczowa, Sylveco pomadka rokitnikowa

Wazelina pomarańczowa, FLOSLEK Laboratorium
Klasyk w pomarańczowym wydaniu. Wazelina w ładnym metalowym pudełku. Dobrze natłuszcza i smakuje. Wazelina w ładnym metalowym pudełku. Dobrze natłuszcza i smakuje. Wykorzystuje się ją tak samo jak bezzapachową wersję. Ja akurat wazeliny nie stosuje codziennie, ale za to ze.... smakiem :) Jak na wazelinę cena Flosleku jest wysoka, ale nadal nie jest droga. KOSZT: ok. 6 zł 

SYLVECO rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu
Z informacji producenta wynika, że pomadka ma nawilżać i natłuszczać usta, zapobiegając ich pękaniu i wysychaniu. Ma chronić przed mrozem, wiatrem i chłodem. Jak na razie muszę się z tym zgodzić. Głównym atutem marki Sylveca są ich składniki. Używają tylko naturalnych, dlatego w składzie pomadki znajdziemy: olej sojowy, wosk pszczeli, lanolinę, olej rokitnikowy, masło Shea, olej jojoba, olej z wiesiołka, masło kakaowe, betulinę, wosk carnauba, olejek cynamonowy.

A Wy czego stosujecie do pielęgnacji ust? 


Pozdrawiam!

poniedziałek, 5 października 2015

Kąpiel w płatkach owsianych inaczej

Właściwie to nie w płatkach owsianych a z płatkami. Odkąd naczytałam się o cudownych właściwościach płatków owsianych zapragnęłam je wypróbować. Zamknęłam się w łazience i zarezerwowałam czas dla siebie. Wszytko byłoby pewnie super, gdyby nie ten bałagan. 

Kąpiel z płatkami owsianymi
Woreczki z płatkami owsianymi do kąpieli DIY 
Do jakich zabiegów można używać płatków owsianych?
- peelingi twarzy i ciała,
- maseczki,
- można wrzucać je do kąpieli

Jakie właściwości mają płatki owsiane?
- nawilżają skórę,
- chronią skórę przed podrażnieniami i nadają się do skóry wrażliwej, 
- opóźniają proces starzenia się skóry,
- od razu wygładzają skórę, działają trochę jak balsam ujędrniający (moja obserwacja)
- pomagają nawet na łuszczycę, oparzenia słoneczne oraz trądzik,

Dlaczego płatki w woreczku bawełnianym?
Ponieważ płatki uwięzione w woreczku nie zostawiają bałaganu. Czytałam, że wiele osób po prostu wsypuje płatki do wanny lub myje nimi twarz nad zlewem, niestety to powoduje, że płatki są dosłownie wszędzie. Ja zamykam je w bawełnianym woreczku i już się o to nie martwię. 

Z czego można zrobić woreczek na płatki owsiane?
Ja swoje zrobiłam ze starej bawełnianej koszulki koloru białego - czyli najbardziej ekologicznego materiału jaki miałam w domu. Koszulkę pocięłam na prostokąty i ręcznie uszyłam woreczki. Dałam rade, a warto zaznaczyć, że moje zdolności manualne przestały się rozwijać na etapie oddziału przedszkolnego.

Co oprócz płatków można wsypać do woreczka?
Tutaj obowiązuje zdroworozsądkowa dowolność. Inne składniki warto dostosować do potrzeb własnej skóry. Ja wraz z płatkami wsypywałam też:
- liście pokrzywy (może być herbata),
- szałwie w herbacie,
- rumianek w herbacie,
- zarodki pszenne. 

Jak używać woreczków z płatkami owsianymi?
Woreczki należy wrzucić pod strumień ciepłej wody i chwile je tam pozostawić, aż płatki rozmiękną się w środku i staną się kleiste. Woreczka można używać zamiast gąbki do kąpieli (ja nie używam w tedy mydła). Takim woreczkiem można też myć twarz. Woreczki są wielokrotnego użytku, można je gotować w płatkach mydlanych. Przy okazji przypominam temat z wielorazowymi ekologicznymi płatkami kosmetycznymi [klik]

Pozdrawiam!


18 minut Petera Bregmana - recenzja książki

18 minut Petera Bregmana - czyli jak ustalić priorytety i zorganizować swoje życie

Coraz rzadziej w książkach o organizacji czasu znajduje coś odkrywczego. Ale to nic. Faktem naukowym jest, że aby jakaś informacja zapadła nam na stałe w pamięć trzeba powtórzyć ją co najmniej 30 razy. Czy przeczytałam już 30 książek z tej dziedziny? Chyba jeszcze nie.  Dlatego "18 minut" to kolejna pozycja, która pozwoli na odświeżenie poznanej wcześniej wiedzy, a niezaznajomionym z tematem ułatwi jej łagodne przyswojenie.

książka o organizacji czasu

O czym jest "18 minut"?
- O ustalaniu priorytetów w swoim życiu,
- o trudnej sztuce wyboru tych priorytetów, z pośród tysięcy marzeń, które chcielibyśmy zrealizować,
- o wyznaczaniu sobie realnych celów w trzech perspektywach czasowych: roku, dnia i chwili, która właśnie trwa. 

Jak czyta się książkę?
Autor opowiada o swoich prywatnych sposobach na pokonywanie rozpraszaczy i robieniu tego, co właśnie miał zrobić. Zadaje sporo pytań, które pozwalają na odnalezienie naszych przeszkadzajek. Książkę czyta się niezwykle przyjemnie, jest bardzo lekka. Ot taka opowieść przyjaciela z dobrymi radami w tle. Dla mnie jest to duży plus, ponieważ lubię lektury, które można czytać do poduszki, a jednocześnie czegoś się nauczyć. 

"18 minut" to chyba moja ulubiona książka o organizacji czasu, choć przyznam szczerze nie pamiętam czego dokładanie dotyczył tytuł :) Zdaje się, że tyle wciągu dnia trzeba na organizację swoich zajęć, ale dokładnego rozplanowania tego czasu nie pamiętam. Wiem za to, że powrócę do niej, przy okazji ustalania swoich priorytetów na kolejny rok! 

Pozdrawiam!

niedziela, 4 października 2015

Żywieniowo - urodowy plan październikowy + aktywność fizyczna

Cześć!

Nie jest łatwo zorganizować się w życiu. Planów i marzeń można mieć wiele. Problem zaczyna się w momencie ich realizacji. Dlatego jeśli chce coś osiągnąć, przekładam to na plan, po drodze którego, jest kilka mniejszych celów do osiągnięcia. Żeby nie zapomnieć o moich "punktach kontrolnych" wszystko przenoszę na komputer, a później drukuję. Bo kartka papieru ma moc, jest jak kontrakt, którego trzeba dotrzymać. Poprawka, którego powinno się dotrzymać. Nie zawsze się udaje, ale chyba najważniejsze jest ciągle próbować :) 

Poniżej przedstawiam mój plan na cały miesiąc październik. Wszystko rozpisane. Zawarłam w nim ogólne zasady postępowania i dokładne wytyczne co do ilości aktywności i ćwiczeń fizycznych. Pod koniec miesiąca podsumuje, co mi się udało, a co nie. Co zostawię, a co zmienię. 

Plan zabiegów pielęgnacyjnych

Plan żywieniowy, treningowy i pielęgnacyjny na październik  w październiku
Cel:
1.  Walka z zaskórnikami
2.  Walka o wyrobienie nawyku codziennej aktywności
3.  Powolne odzwyczajanie się od pszenicznego pieczywa


CODZIENNIE


RANO
W PRACY
PO POŁUDNIU
WIECZOREM
PIELĘGNACJA
- mycie twarzy żelem Sylveco tymiankowy
- 10-krotne płukanie twarzy zimną wodą
- wycieranie twarzy ręcznikiem papierowym
- wklepuje krem nawilżający Tołpa
- makijaż

- krem do rąk
- pomadka ochronna
- body wrapping z olejkiem cynamonowym
(w miarę możliwości do 3 razy w tygodniu, łączyć z aktywnością fizyczną)
- ssanie oleju kokosowego 20 min
- szczotkowanie ciała na sucho [klik]
Na twarz:
- żyworódka w płynie
- aloes w żelu lub kwas hialuronowy
Ciało:
- na zmianę aloes w żelu/żel borowinowy/balsam aloes i mleko ryżowe z Green Pharmacy
ŻYWIENIE
- mikstura oczyszczająca 300 ml [klik]
- płatki owsiane/gryczane lub kasza jaglana/pęczak z owocami
- herbata ziołowa np. pokrzywa, skrzyp, bratek.

W pracy wypijam min. 800 ml wody [klik]

W pracy nie jem pszenicznego  chleba oraz mięsa.

II śniadanie
 - herbata ziołowa lub zielona
- warzywa/owoce
- zdrowa słodka przekąska

Lunch
- sałatka z makaronem/kaszą/ryżem, warzywa lub naleśniki

Suplementacja:
- 2 kap. tranu
- 4 kap. drożdży z pyłkiem pszczelim
- 1 tab. kwasu hialurynowego


Obiad
- kasza/makaron pełnoziarnisty/ryż
- warzywa
- mięsa max. 2 razy w tygodniu
lub
zupa



Kolacja
- sok warzywny
- sok pomidorowy
- sałatka
(nie jem chleba ani mięsa na kolacje)
NIE JEM PO 18.00
TRENING
- 15 skłonów
- 20 przysiadów z hantlami
- 200 brzuszków

GODZINNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
- 20 przysiadów z hantlami
- 200 brzuszków


AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA:
1. Bieganie z marszem 30 min + rozciąganie całego ciała – 1 * tydzień 
2. Chodakowska „Ekstra Figura” 45 min + 15 min rozciąganie – 2 * tydzień 
3. FatBurning Cardio 30 min + 30 min rozciąganie – 1 * tydzień 
4. Jazda na rowerku stacjonarnym 45 mim +   15 min medytacja – 1 * tydzień 
5. Basen – 1 * w miesiącu 
6. Wycieczka w teren – 1 * w miesiącu 


INNE ZABIEGI PIELĘGNACYJNE:

Dwa razy w tygodniu
- mycie włosów delikatnym szamponem, trochę olejów przed myciem na 30 min, lekka odżywka (ale tu oczywiście mycie i odżywianie przede wszystkim wedle potrzeby)
- odżywka do paznokci 
- kąpiel w wannie (płatki owsiane, sól Epsom, oleje) 
- peeling enzymatyczny twarzy 
- odżywianie paznokci 
- kąpiel w soli Epsom z płatkami owsianymi 

Raz w tygodniu
- parówka oczyszczająca twarz 
- peeling mechaniczny twarzy 
- maseczka z glinki na twarz 
- ćwiczenia twarzy 
- manicure 
- peeling mechaniczny całego ciała
- peeling enzymatyczny całego ciała 
- olejowanie włosów na noc

Raz na dwa tygodnie
- pedicure
- zabieg kwasami na twarz 


Pozdrawiam!

piątek, 2 października 2015

HIT pielęgnacyjny - szczotkowanie na sucho

Szczotkuje się już od 5 miesięcy, niemal codziennie. I z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest to najtańsza i zarazem najlepsza metoda na utrzymanie skóry w dobrej kondycji.


szczotka do peelingu


NA CZYM OGÓLNIE POLEGA SZCZOTKOWANIE NA SUCHO?:
Codziennie rano lub wieczorem przez około 3 do 5 minut szczotkujemy swoje ciało długimi pociągłymi ruchami poczynając od stopy w stronę serca. Szczotkowanie odbywa się na sucho, co oznacza, że nie zwilżamy ani ciała ani szczotki. 

CO DAJE REGULARNE SZCZOTKOWANIE:
- przede wszystkim jest to zabieg detoksykujący, który ma oczyszczać nasz organizm,
ale to nie wszystko: 
- jest to codzienny peeling skóry, pobudzający do jej regeneracji
- skóra po nim jest gładka i napięta
- cellulit znika 
- dzięki niemu nie wrastają mi już żadne włoski po goleniu
- mnie to relaksuje, czuje przyjemne odprężenie (ehhh szkoda, że ktoś mnie nie szczotkuje, to by dopiero było coś)
Są to moje osobiste spostrzeżenia. W literaturze można znaleźć oczywiście szereg innych korzyści takich jak np.:
- poprawa samopoczucia (trudno mi to ocenić)
- przyspieszenie metabolizmu, pomoc w odchudzaniu 
- odblokowanie porów skóry
- odmłodzenie
- pobudzenie do lepszej pracy wszystkie organów wewnętrznych
- pobudzenie krążenie krwi i limfy 

JAKĄ SZCZOTKĘ WYBRAĆ?:
Długo zastanawiałam się nad wyborem szczotki przeglądając co chwile oferty na allegro. Zależało mi na szczotce z naturalnego włosia. W końcu pod wpływem impulsu wybrałam szczotkę w Rossmanie. Nie pamiętam dokładanie ile kosztowała, ale nie były to duże pieniądze. Ja lubię moją szczotkę na długiej rączce, ale wiem, że niektórzy preferują bez. 

A KONKRETNIE JAK TO ZROBIĆ?
Należy rozebrać się o wybranej przez siebie porze dnia :) Rano lub wieczorem. Oczywiście dla detoksykacji preferowane są poranki, jednak mi się chyba jeszcze nigdy nie udało. Dlatego wieczorem przed kąpielą warto zarezerwować sobie czas na szczotkowanie. 
Zaczynamy od prawej stopy w górę, aż do uda. Następnie przechodzimy do lewej stopu. Później ręce poczynając od dłoni, najpierw prawa, później lewa. Nie zapominamy o pośladkach, brzuchu i ostatecznie górnej części klatki piersiowej (same piersi, szyję i twarz pomijamy). Ależ, instrukcja. Łatwiej zrobić niż przeczytać i zapamiętać. Mi pomogły filmiki instruktażowe na YT do których odsyłam:[klik][klik].

Wiele jest fajnych metod na utrzymanie zdrowia i urody, wiele z nich trudno systematycznie wykonywać, ale z tą jest inaczej. Nie sprawia mi żadnej trudności i nie jest przykrym obowiązkiem. Szczerze robię to z przyjemności. I o to chyba w dbaniu o siebie chodzi :)

Pozdrawiam!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka